Krzysztof Jabłoński

Kiedy

23.11.2008
niedziela | godz. 17:00

Gdzie

Sala Wielka Dworu Artusa
Wydarzenie archiwalne

Pierwsza kulminacja z Krzysztofem Jabłońskim w roli głównej

To była pierwsza z dwóch festiwalowych kulminacji – recital laureata XI Konkursu Chopinowskiego – Krzysztofa Jabłońskiego. Jest on bez wątpienia jednym z najciekawszych naszych pianistów, a do tego ogromnie lubianym przez melomanów. Jest bowiem coś dobrego, coś bardzo szczególnego w jego postaci, w jego charakterze, poza bezdyskusyjnymi walorami pianistycznymi, które zawsze podobają się publiczności, wszędzie. Ujmuje bezpośredniością, a do tego nikogo nie udaje, zawsze jest sobą. Posiadł on ogromną, rzadko spotykaną łatwość grania, nie ma dla niego żadnych barier wykonawczych. Najtrudniejsze figury realizuje w stu procentach, z uśmiechem na ustach, nieomal żadna z nich nie robi na nim specjalnego wrażenia. Jest więc skuteczny i efektowny przy tym. Zupełnie inną i bardzo subiektywną sprawą jest to, czy jego gra wzrusza, ujmuje, fascynuje swoją mocą i głębią, i jak bardzo. To już każdy z nas musi sobie na to pytanie odpowiedzieć. Ja przyznać muszę, od zawsze skupiałem swoją fascynację na tych -przede wszystkim- pianistycznych elementach i absolutnie nieprzeciętnych umiejętnościach, na jego robiącej wrażenie i szalenie efektownej wirtuozerii. Jednak ten toruński recital zachwiał tę opinię. Fantastyczna akustyka Dworu Artusa nagle wzbogaciła prezentowane przez niego treści muzyczne. Nie jest to sala, która eksponuje blichtr i czystą, zewnętrzną efektowność gry. Akustyka ta bowiem poszerza słyszenie, daje jakąś otulinę, daje ciepło, miękkość. Dźwięki brzmią w przestrzeni, muzyka brzmi, nie ucieka w suchości choćby studyjnej akustyki, eksponującej pojedyncze bardziej dźwięki, klarowne figuracje, gamy i pasaże. Sala ta daje więcej powietrza, brzmieniowej szerokości i rozległości. Nagle wykonanie staje się o wiele bardziej wartościowe i atrakcyjne.

Tuż przed koncertem słuchałem płytowego nagrania Sonaty Haydna, którą Jabłoński zagrał też w Toruniu. Brzmiała tedy dość powierzchownie muzycznie, ale fascynująco technicznie i pianistycznie. Natomiast na sali zabrzmiała o ileż głębiej i ciekawiej. Nagle część wolna pozbawiona została jakieś sentymentalności, finał był o ile mniej wirtuozowski i lekki, a bardziej jednak dramatyczny i poważny. Swój recital Jabłoński rozpoczął jednym z chorałów Bacha-Busoniego, który mimo zaledwie pięciu minut trwania wyraził nam jak wiele jest pod palcami Jabłońskiego jakiegoś wyciszonego majestatu, ale i tak typowej u Bacha dostojnej skromności tej muzyki. To było wyborne. Przed przerwą była jeszcze „Appassionata” Beethovena – poruszająca. Jej wykonaniem Jabłoński wręcz mnie zadziwił. Od pierwszej do ostatniej nuty, słuchaliśmy muzyki bohaterskiej, patetycznej, pełnej pasji, niesłychanej energii ale też pełnej prawdziwie beethovenowskiej drapieżności, czy zadziorności. Jeśli do tego tak ciekawego obrazu romantycznego już dramatu dodamy jeszcze znakomitą pianistykę – łatwo będzie sobie można wyobrazić, z jakiej miary interpretacją i wykonaniem, z jakiej miary przeżyciem mieliśmy do czynienia. To było naprawdę bardzo poruszające!

Po przerwie był już tylko Chopin, na którego publiczność -jak sądzę- czekała najbardziej. Wpierw były to 4 Mazurki op. 24 a potem Sonata h-moll op. 58 oraz znakomite bisy. Mazurki proste i naturalne, urokliwe, z pięknymi i stylowymi wykończeniami fraz – zwłaszcza pierwszy i trzeci. Czwarty był chyba za lekki, może czasami za szybki, ale w całości opus ładne, ciekawe i nastrojowe. W Sonacie moją uwagę zwróciła przede wszystkim logika i wysoka świadomość budowanej, ponad półgodzinnej konstrukcji, nie da się ukryć, że i tu imponowała warstwa techniczna, pianistyczna. Publiczność, jakby wpierw pełna rezerwy, wszak Krzysztof Jabłoński grał w Toruniu po raz pierwszy w swojej karierze, potem rozgrzana została do tego stopnia, że z okrzykami, na stojąco, kilka razy, dziękowała pianiście. Sądzę, że szczególną rolę w wysokiej temperaturze przyjęcia odegrały bisy, z najprawdziwiej bohatersko ale i ogromnie patetycznie odegranym Polonezem As-dur na czele!

Adam Rozlach

Dodatkowe informacje o wydarzeniu

W programie:
J.S. Bach/F. Busoni – Chorał „Nun komm, der Heiden Heiland” BMW 659
J. Haydn – Sonata c-moll Hob.XVI/20
L. van Beethoven – Sonata f-moll Op. 57, „Appassionata”
F. Chopin – 4 Mazurki Op.24, Sonata h-moll Op.58

Wykonawca:
Krzysztof Jabłoński (Kanada) – fortepian